Pożywienie: nie jesteśmy koszami na śmieci.

…co nie wszystkim wydaje się oczywiste, niestety.

Patrząc na sklepowe półki migają utrwalacze (nie utrwalą naszego organizmu), wybielacze (nie wybielą honoru producentów), barwniki ( od nich życie nie stanie się kolorowsze), a także cała masa innych składników posiadających właściwie jedno, wspólne zastosowanie: zapchanie żołądka byle czym i rozregulowanie systemu immunologicznego. Czy rzeczywiście musimy to jeść, czy nie możemy się obyć bez pełnego kosza śmieci? Czy „tanie” jedzenie jest naprawdę „tanie”, czy koszty jego spożycia, które ponosi nasze zdrowie i środowisko przekraczają jednak cenę, jaką widzimy na etykietce w markecie?

Weźmy mąkę pszenną: kiedyś pszenica była jednym z pokarmów pełnowartościowych , ale to było dawno. Teraz, zepsuta różnymi odmianami ,zatruta nawozami, w dodatku wciąż ciężkostrawna zalicza się do typowych alergenów, ale wciąż słyszymy „specjalistyczne” : ” Chleb pełnoziarnisty jest najzdrowszy” .JAKI ?

I dlaczego ? Dlaczego ma być zdrowym chleb z ziarna wyrosłego na zatrutej chemią ziemi, ziarna pryskanego od zewnątrz i odżywianego byle czym wewnątrz, często podpleśniałego, wreszcie z ziarna, na które wcale nie jest aż tak tolerancyjnie nastawiony nasz żołądek, bo o wiele lepiej akceptuje inne, np. orkisz czy zwykły jęczmień, z którego chleba nie uświadczysz ,a które to zboże wcale nie jest gorsze i  o wiele lepiej tolerowane przez alergików? Nawet żyto …. Nie, mamy jeść pszenicę  i koniec .Gdybym miała wyrazić opinię, który chleb jest mniej odpowiedni : pszeniczny biały ( z mąki oczyszczonej ) czy pełnoziarnisty ( z grubej ) powiedziałabym : jeden wart drugiego .Substancje pochodzące z pestycydów, a tkwiące obficie w łupinie już sprawiają, że go nie tknę . A w białym…no tam to już nawet nie ma co jeść : ) .Dodatkowo należałoby zapytać : a jakie te chleby ? Bo dzisiaj są z drożdżami (kompletne nieporozumienie, wręcz karygodne ) , spulchniaczami, barwione karmelem itd., co w ogóle nie nadaje się do spożycia .Co gorsza, piecze się też chleby mieszane : pszenno – żytnie :te zboża dawniej nie rosły na polu w mieszance i nie powinny być razem jedzone .To chciwość białego człowieka wyhodowała pszenżyto : twór obcy organizmowi i bardzo ciężko przez niego akceptowalny .

Czy popaść w obłęd i kontrolować każde pieczywo ? Skądże : ), w sklepie się nawet nie da : ). Szansa, że dowiemy się, z czego chleb jest naprawdę , równa się raczej zeru . Możemy zrobić go sami .A jeżeli nie ?

Szukajmy chlebów z JEDNEGO rodzaju zboża, nigdy mieszanych, nigdy „bogatoziarnistych „, ponieważ często wrzuca się tam ziarna importowane z Chin, a obarczone ciekawą przeszłością ; ), w tym soję GMO .

Chcemy ziarenek – jedzmy słonecznik, siemię lniane, ale OSOBNO .Chcemy dobrej mąki : wybierzmy się do młyna, którego gospodarz uprawia zboże, u którego możemy zobaczyć pole i rośliny : nawet, jeżeli jest coś, co nam się nie spodoba, to mamy pewność, że mąka nie przyjechała z drugiego końca świata i nie jest „ulepszana” kredą (niestety, i tak bywa) . Zbyt uciążliwe? Nie jest uciążliwym wyjazd do centrum handlowego, ale wizyta u młynarza – już tak ? W takim wypadku nie zmienimy niczego .

Na jakie mąki na rynku dobrze jest zwrócić uwagę ?

-orkiszową-z tzw.pszenicy (!) orkiszowej, można rzec, „prazboża”, uniwersalnego w swym działaniu i niesamowicie energetycznego (jest mnóstwo literatury na temat orkiszu)

-z ciecierzycy = cieciorki, nadającej się nawet dla osób w podeszłym wieku, delikatnej i wyrazistej

-owsianą- właściwa przy prawidłowym krążeniu,

-gryczaną- usprawnia pracę nerek i przydaje się przy procesie krwiotwórczym ,bezglutenowa,

-orzechową-zależy z jakich orzechów- z arachidowych nie polecam ze względu na przykre praktyki mielenia orzechów uszkodzonych, nie nadających się do „detalu”, bywa, że podpleśniałych .Z włoskich i owszem , ale też dobrze byłoby na wszelki wypadek …powąchać : ), co się opłaca, bo dobra mąka z orzechów włoskich to vit.B i E . Z orzechów pekan też niezła, posiadająca jednakże poważny minus: bardzo droga .

-sojowej nie polecam wcale.Po pierwsze  ze względu na modyfikowanie, po drugie – na jej ciężkostrawność .

-jęczmienną- i tutaj: według makrobiotyki jęczmień jest dobrym odkwaszaczem organizmu i działa kojąco na nerwy, ma też wit. PP . Według medycyny Hildegardy – w ogóle nie nadaje się do spożycia .Przytaczam oba poglądy, ponieważ każdy powinien sam zaobserwować, co jest dla niego odpowiednie. Poza tym nie zawsze, krytykując jęczmień za ciężkość wspomina się o tym, że spożywany po ryżu jest o wiele lżej strawny. Tylko kto miałby ochotę na jęczmień po ryżu ? : )

-żytnią ( gdyby była dla nas za gruba, można przesiać przez drobne sitko )- tylko na chleb, aczkolwiek przy delikatnym, chorym żołądku nie polecam wcale – za ciężka – z czego pewnie uśmiechnęli by się Skandynawowie, ponieważ tam jest zbożem podstawowym, a wpływa m.in. na wytrzymałość mięśni .

-kasztanową ( z kasztanów jadalnych ) – rozgrzewa nerki (przydatna zwłaszcza w zimie ), dobroczynne dla dzieci, ale i starców

– z prosa :wyjątkowo zboża zasadowego, mającego kapitalny wpływ na śledzionę (jednak proso jest korzystniejsze w formie kaszy jaglanej, podobnie, jak ryż w formie całych ziarenek, a nie – mąki ) , sporo vit. B., bezglutenowa

-ryżowa – od biedy może być, sporo skrobi, bezglutenowa, byle nie często

-ziemniaczana, dobrze znana – zagęszczanie nią sosów i zup woła o pomstę do nieba, ponieważ tworzące się w wyniku połączenia np.mięs, warzyw i  mąki ziemniaczanej substancje są dla organizmu porównywalne strawialnością z kamieniem. W krochmalu dobrze jest się wykąpać : ), nawet alergikom, więc miejsce mąki ziemniaczanej ( poza rzadkimi, a niezdrowymi przypadkami dorzucenia jej do ciasta, co też nie jest konieczne ) jest w łazience .

– mąka z amarantusa -dobrze przyswajalne białko sprawia, że polecam ją z czystym sumieniem, dodatkowo spora zawartość m.in.wapnia i magnezu czyni ją jedną z mąk najwartościowszych

-mąki bardziej egzotyczne nie są w mojej opinii najkorzystniejszymi produktami dla systemów trawiennych, ale i całości organizmów tubylczych : ), wobec czego, przynajmniej na razie pozostanę przy skrótowym opisie wyżej wymienionych.

Z każdej z nich da się upiec chleb. Na zakwasie. Poza tym z wielu:placuszki, ciasta, z cieciorkowej nawet niezłe kluseczki przypominające kopytka.

Pszenna ? Weźmy najpopularniejsze odmiany :  tzw. „pszenicę twardą” -durum – i „miękką”. „Twarda” zawiera więcej glutenu . Ogólnie pszenice mają najwięcej glutenu oraz protein wśród zbóż. Pierwotnie stare odmiany pszenicy oddziaływały pozytywnie na wątrobę . Jeżeli chodzi o nowoczesne – po prostu nie odważę się tego powiedzieć .

Szczególnie proszę uważać na stosowanie mąki krupczatki ze względu na potężną ilość śluzu w organizmie po jej spożyciu . Co gorsze, : ), krupczatka nie nadaje się nawet do kąpieli .

Nie polecam też kukurydzianej : w aktualnej sytuacji, kiedy dostanie niemodyfikowanej kukurydzy graniczy z cudem, automatycznie z mojego menu wypada i pochodna mąka.

Wymieniłam mąki, które zaliczam do najlepszych, jednak nie podam nazw firm , ponieważ na polskim rynku dopiero robię rozpoznanie : ), na skutek którego już wiem, że są dostępne, ich jakość jest ogólnie niezła, więc nie ma sensu wyróżniać któregokolwiek z wytwórców  . Przy kupnie mąki proszę zwrócić uwagę na kraj pochodzenia : pozaueropejski (poza ryżową ( Azja) i kasztanową (Francja , Niemcy ) raczej ją dyskwalifikuje ( długa droga oznacza dodatki często nie ujawniane na etykiecie oraz drastyczne ; ) sposoby przechowywania eliminujące składniki odżywcze .

Co „rzuca się w oczy”, to – powtórnie muszę powiedzieć „niestety” – zapatrzenie sporej części polskiego społeczeństwa w produkty zachodnie lub w ogóle zagraniczne przy jednoczesnym lekceważeniu rodzimych . Wielu zauważyło, że czasy , kiedy tzw. Zachód bardzo uważał na niezmienną jakość swych eksportowych towarów po prostu się skończyły, że świat jest podzielony na rynki „lepsze i gorsze”(Polska została dość obcesowo potraktowana jako rynek nawet nie „B” , ale „C” ) i że często produkt polski- szczególnie regionalny- przewyższa jakością pozostałe. To nie żart. Mimo sympatii do wielu ludzi z innych krajów nie możemy zapominać o obiektywizmie : o ile faktem jest wciąż lepszy proszek do prania przywieziony z Niemiec, to proszę przestać się łudzić, że firma z tego samego państwa przyśle nam (lub wyprodukuje na miejscu ) odzież czy żywność takiej samej jakości, jak na rynek własny czy szwajcarski -pomijam, że skandale z żywnością w Niemczech nie należą do rzadkości .  Poprzez zainteresowanie żywnością polską i zwracanie uwagi na konieczność tradycyjnego sposobu jej wytwarzania możemy tylko zyskać .

Wszędzie najlepsza żywność wytwarzana jest głównie na rynki lokalne, nie na eksport.W Polsce ten proces się zaczął i mam nadzieję, że zostanie podtrzymany.

Tyle o mące, wciąż zajmującej podstawowe miejsce w kuchni polskiej, która jest jedną z najlepszych na świecie ( nie tylko moim zdaniem), na początek .

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s