Opalaj się z głową. Witamina D czy koktajl Mendelejewa ?

Setki preparatów do opalania zapewniają swymi etykietami o ” ochronie przeciwko szkodliwym promieniom słonecznym”. Setki opalających się mimo „ochrony” boryka się z problemami skórnymi.

Spróbujmy pominąć aspekt pożyteczności vitaminy D, bez której i częstsze infekcje, i depresja, i osteoporoza, a  i nowotwory łatwiej torują sobie drogę do naszych zdrowotnych życiorysów ….Nie powinniśmy go pomijać ?

Więc dlaczego tak uparcie bronimy się przed promieniami słońca ?

„Bo eksperci powiedzieli, że szkodzą” ?

Czegóż to do tej pory nie powiedzieli , chciałoby się westchnąć …i czegóż to nie odwoływali : ) ….  Patrząc inaczej- wylegiwanie się w pełnym, południowym słońcu rozsądnym czynem nie jest – ZA duża ekspozycja na promienie. ZA duża . Ale taka ” w sam raz „, poza godzinami największej operacji słońca, najlepiej w ruchu ? Czy naprawdę musimy ładować na siebie kilogramy różnych substancji, aby mieć złudną pewność , że „ochroniliśmy się ” przed rakiem skóry?

Takiej pewności co do zastosowania środków „przeciwsłonecznych” nie usłyszymy już w większości zachodnich instytutów onkologii, a zupełnie nie – we wschodnich, gdzie dawno wiadomo, że rzeczy naturalne i najprostsze są najlepsze .

„Skąd mamy wiedzieć, że ciemny lud na wyspach Hula – Gula wie lepiej, czym się posmarować „? – zapytają niektórzy . A stąd, że po pierwsze „ciemny lud” bynajmniej nie jest tak ciemny, jakim się wielu, często rzekomo „nieciemnym”; ) cywilizowanym wydaje, a po drugie – z doświadczenia. Z używania tych samych środków od lat set lub tysięcy i obserwowania ich zbawiennych skutków .

Tu na myśli mam m.in. niezastąpiony olej kokosowy – w swojej czystej postaci , taki do jedzenia : ). Pewnie kogoś rozczaruję, ale nie handluję olejem kokosowym ani w ogóle żadnymi produktami, o których tutaj piszę – nawet nie mam dochodów z reklamy takowych. Piszę o tym, co według nas dobre i zdrowe , bez nacisków, sugestii ani zachęt – to dla nas bardzo ważne .

Równie ważne, że coraz więcej osób promuje naturalny, niewymuszony styl życia i uwolnienie się od terroru masowej wegetacji dla wszystkich  – we własnym, właściwie pojętym interesie .

Opalanie …. : ) .Nie miejmy pretensji do kosmetyczek, dermatologów i in., którzy przeważnie w dobrej wierze usiłują nam zachwalić „ochronę przed rakiem skóry” – sami źle poinformowani, źle informują następnych . Smutne to, ale prawdziwe . Słyszałam, że pojawiły się – oczywiście w kolorowych tubkach – „naturalne produkty na słońce” – no cóż… Wyjaśnijmy coś sobie : z całego składu chemicznego w takich, przykładowych „naturalnych” odkryłam dwa najbardziej naturalne – tlenek cynku, czyli związek cynku z tlenem, zincoxid oraz titaniumdioxid TiO2 , występujący w naturze np. w przepięknym minerale zwanym rutylem . Jeżeli ktoś przyjął za pewnik, że znalazły się tam one wyekstrahowane z rutylu , to nie jest to pewnik : ). Nawet bowiem, jeżeli w kosmetykach z etykietką „naturalne ” takowe substancje, występujące jednocześnie w naturze, są, w tubce znalazły się po zsyntetyzowaniu ich w laboratorium , z naturą w jej prawdziwym wydaniu niewiele mając wspólnego, o czym wie każdy biochemik .

Z naturalnymi – i krótkotrwałymi – kosmetykami będziemy mieli do czynienia, jeżeli firma rzeczywiście wpakowała tam np. naturalny olejek eukaliptusowy, saponiny z mydlnicy itp., co zdarza się niezwykle rzadko i tylko w b.małych firmach .

Poza tym przestudiujmy część dalszą tubek chwalących się „naturalnością”:

Methyl….propyl….butyl….trieth….dieth….- to ma być natura? Większości nazw przeciętny konsument ( w przypadku kosmetyków chyba raczej smarowacz : ) nawet nie wymówi, może więc spocznijmy przy ich pierwszych częściach, od których w głowach powinno się zapalać światełko : „Nie kładź tego na skórę” !

Słusznie powtarzają obrońcy zdrowia :” Czego nie możesz zjeść, nie ładuj na twarz” .

Tylko czy …winne są wyłącznie firmy ? Załóżmy, że mamy naturalne kosmetyki i chcemy je wprowadzić na rynek – trzeba pozwoleń . Ale FDA odmówiło dopuszczenia naturalnych substancji w słonecznych blokerach i in.środkach ochrony przed słońcem !

Jeżeli ktoś jeszcze miał nadzieję, że FDA dba o nasze zdrowie ….: ) : ) : )

Co, jeżeli mimo wszystko spróbujecie naturalny produkt wprowadzić ? Dowiecie się, że jest co najmniej „źle oznakowany” .

Przeanalizujmy: stosowanie słonecznych blokerów = zaburzone procesy w organizmie = brak vit.D = stwarzanie podłoża dla chorób = popyt na „leki” .

Prawda, że nie jest to skomplikowane ?

Proszę uważnie przyjrzeć się składowi pierwszego lepszego środka z filtrami/blokerami: ostre alkohle, parabeny, rozpuszczalniki – chemiczna broń masowego rażenia . Czy aby przypadkiem nie powoduje ona więcej nowotworów aniżeli opalanie bez „cudownych chemikaliów „?

Po co od lat wtłacza się nam do głów mity o „słońcu powodującym raka” ? Dlaczego tak rzadko dodaje się, że tylko nadmierna ekspozycja na promienie słoneczne  jest czynnikiem zwiększającym pewne ryzyko, ale też przy zaistnieniu pozostałych faktorów, mianowicie : fatalnego stanu organizmu oraz osobniczych predyspozycji, a także ilości nałożonej na skórę chemii .

Jako, że skóra składa się z tego, co jemy, tzw.śmieciowe odżywianie też odgrywa w powstawaniu nowotworów niebagatelną rolę – ludzie jedzący konserwanty, „zupki z proszków”, wysoko przetworzoną żywność, w mojej (ale nie tylko mojej ) obserwacji bardzo szybko reagują na słońce alergicznie, wręcz szybciej ulegają poparzeniom – w przeciwieństwie do tych, którzy dawno przestawili się na maksymalnie uproszczone, nieprzetworzone lub minimalnie przetworzone posiłki .

Do chemikaliów z żywności dochodzą chemikalia z kosmetyków – o tak, powtórzę – często pochodzące pierwotnie z natury, jednak tak silnie przetworzone, że nie tylko nie mogą być poprawnie rozłożone, ale wręcz stają się „persistent” -obciążając cały organizm . W wielu takich środkach jest np.kamfora – też nie ze stanu naturalnego – ale kamfora jawi się większości nieszkodliwie . A jednak w takiej postaci, w połączeniu z innymi, agresywnymi substancjami, okazuje się w opinii Uniwersytetu w Zurichu najsilniej w takich kosmetykach działającym hormonalnie składnikiem .

Tu dochodzimy do jeszcze jednego aspektu kosmetyków „ochraniających” przed „szkodliwym” działaniem słońca : zaburzenia hormonalne, co potwierdzają m.in. długoletnie badania uniwersytetów w Konstancji i Zurychu, szczególnie profesora toksykologii , Daniela R. Dietricha, który wykazał estrogenne działanie wielu z nich . Tymczasem słońce plus hormony plus słaby system immunologiczny – czy nie jest to prawdziwym atakiem na życie ? 

Ci, którzy właśnie się zastanawiają, czy aby środki „ochrony” przed słońcem nie mogą wpłynąć na zniewieszczenie mężczyzn i silne zakłócenia gospodarki hormonalnej kobiet, powinni swoje przypuszczenia jak najbardziej rozwinąć, a wynikiem nie będą zaskoczeni .

Czy problemy z witaminą D, „betonowymi” chemikaliami i hormonami są wystarczającym powodem, aby mocno się zastanowić, zanim sięgnie się po tubkę z chemią ? Jeżeli nie – mają Państwo do tego oczywiście prawo .

Jeżeli jednak ten tekst natchnął kogokolwiek do przemyśleń PRZED opalaniem, to jest mi bardzo miło i proszę jeszcze pamiętać, że wzmożona aktywność słońca powinna nas skłaniać do bardzo uważnego korzystania z jego dobrodziejstw, czyli : opalajcie się z głową : ) .

___________________________

www . uni- konstanz.de (tamże strona prof. D.R. Dietricha )

www . onkologie- aspekte.de

www . dradio.de „Gefaehrliche Braune „, 17.12.2003

Reklamy

2 responses to “Opalaj się z głową. Witamina D czy koktajl Mendelejewa ?

  1. dziękuje za parę na prawdę mądrych rad ;D

  2. Dziękuję również- za radość współistnienia i motywację: )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s